Wrześniowe początki

Wrzesień przywitał nas pogodą skwarną i upalną 😉 Lato nie chciało się pożegnać, a może to właśnie było pożegnanie? Drugiego dnia było lepiej, w dzień nawet padało i zaplanowany bieg z Mamy-Biegamy Wrocław i okolice stanął przez chwilę pod znakiem zapytania. Na szczęście deszcz był łaskawy i dzięki niemu nawet za bardzo się nie kurzyło w parku 😉

W tym super towarzystwie trzech świetnych dziewczyn zrobiłam prawie 10km 😀 Nawet nie wiem kiedy one minęły.

Następne wybieganie czekało do soboty. Było przyjemnie, nie za gorąco, tylko trochę się kurzyło 😉 Niestety nie z powodu mojej „zawrotnej” prędkości 😉 Ponowny sukces 6km z bardzo przyzwoitym tętnem.

Dziś bawiłam się w berka z deszczem. Wyszłam nie padało. Jak wbiegłam do parku zaczęło padać, ale między drzewami nie było aż tak mokro. Gdy już już miałam wracać okazało się, że nie pada. Zostałam więc dokończyć trening. Niestety wracając znowu zaczęło padać, ale to już mi nie przeszkadzało.

Co mnie bardzo cieszy to fakt, że nowa taktyka treningowa się sprawdza. Przed właściwym bieganiem rozgrzewka, poza kilkoma ćwiczeniami, to teraz szybki marszobieg do parku (ok.2 km). Dzięki temu w trakcie późniejszego właściwego biegu tętno jest spokojniejsze i łatwiej mi nad nim panować. Cieszy mnie to, ponieważ daje mi to możliwość do spokojniejszego biegania. Do tej pory stres związany ze skaczący tętnem nie pozwalał mi cieszenie się bieganiem w pełni. Teraz będzie inaczej 🙂

A na podwieczorek były dziś czekoladowe muffinki 😀 Pychotka 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *