Dwudniowe schłodzenie

Niedziela i poniedziałek pozwoliły nam odsapnąć od upałów chociaż trochę.

Niedzielny poranek przywitał nas polami zasnutymi mgłami. Piękny widok i dopiero po fakcie zorientowałam się, że mogłam cyknąć kilka fotek :/ Temperatura była przyjemna, relaks na tarasie potrzebny był wszystkim.

Po tak mile spędzonym dniu, wypoczęte stwierdziłam, że skoro pogoda dopisuje to można równie dobrze miło zakończyć tydzień jakimś małym biegankiem 😀 Jak pomyślałam tak zrobiłam i pyknęłam sobie 6km na koniec dnia 😀

Patrząc z perspektywy całego tygodnia to mimo wysokich temperatur nie było tak źle z moją aktywnością. Gdy temperatura nie pozwalała na szaleństwa biegowo-chodowe korzystałam z uroków jeziora. Na Google zmierzyłam sobie tak plus minus dystans który pokonuję i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Jedna długość to ok. 100-130m a za każdym podejściem robię ich od 4-8 więc nie jest źle.W planie mam powrót na basen jak wrócimy do Wrocławia.

Poniedziałek również zapowiadał się pochmurnie, więc skorzystaliśmy z okazji i wyskoczyliśmy na zwiedzanie okolicy. Odwiedziliśmy Gołdap i Piękną Górę oraz zjedliśmy pyszny obiad z restauracji z rosyjskim jedzeniem Matrioszka. 
Pogoda się poprawiła i na bieganie niestety było za ciepło i duszno :/ więc zabrałam kijki i pyknęłam standardowe 10km 😀 Przyjemne zmęczenie organizmu dało się we znaki wracając. Nogi odczuły dwudniowy wysiłek, ale nie ma nic przyjemniejszego niż takie właśnie zmęczenie.

A teraz ponownie nadeszły upały więc znowu trzeba będzie się przerzucić na pływanie w jeziorze. Ewentualne biegi i chodziarstwo zostawić sobie na godziny wieczorne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *