Walka z upałem trwa

Upalna pogoda nie chce odpuścić mieszkańcom Wrocławia. Nawet jeśli termometry pokazują poniżej 30 to ziemia i mury oddają to co zdążyły zgromadzić i wcale chłodniej nie jest. Z tego też powodu w czwartek zamiast biegania wybrałam się na wieczorny spacer. Dodatkowo chciałam zobaczyć zniszczenia jakie poczyniła niedzielna nawałnica w moich najbliższych parkach. Może niektórym wydawać by się mogło, że to dosyć późno na oglądanie zniszczeń, ale było i jest ich tyle, że do dzisiaj trwają prace porządkowe.

Park Skowroni wyglądał strasznie. Wielkie drzewa powalone na ścieżkach, grube konary i wielkie gałęzie leżące wszędzie. Widok przytłaczający, i smutny.

Jeszcze większe zniszczenia były w parku Południowym. Bardzo dużo drzew powalonych i to wyciągniętych z korzeniami, nie połamanych w pół. Całe korzenie na wierzchu. Bardzo smutny widok.

Więcej zdjęć można zobaczyć tu. Szczęście w nieszczęściu, że nic się nikomu nie stało.

Spacer mój nie był więc tylko i wyłącznie miłą przechadzką, ale dał też trochę do myślenia. Jacy my mali jesteśmy i nic nieznaczący w obliczu natury i jej humorów. Mam tylko nadzieję, że te burze na dziś zapowiadane już tak moce nie będą. Lubię burze ale nie jak mi okno do środka się wygina i zalewa podłogę :/

Wracając do spaceru. To muszę poszperać u mojej babci bo z tego co pamiętam to chyba ma gdzieś schowane kijki do nordic walkingu 😉 i ich nie używa. Miałam sobie kupić, ale jeśli jej będą mi pasować to po co mają się kurzyć? Nie zawsze mogę iść pobiegać, a szybki marsz z kijkami też mi dobrze robi. Ten mój czwartkowy był niewiele wolniejszy od moich ostatnich biegów 😉 więc jakby do tego dorzucić jeszcze pracę rąk 🙂 to będzie nieźle 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *