Tętno opanowane…chyba ;)

Wydaje mi się, że opanowałam tętno na poziomie strefy tlenowej. Wczorajszy trening udał się całkiem dobrze.

Nie wiem czy odważyłabym się biec bez pulsometru, ale już mniej więcej wiem jakie tempo utrzymać i jak oddychać aby tętno się uspokoiło. I co najważniejsze, muszę mieć zawsze wodę. Pomaga bardzo 🙂

A dziś wolne więc szaleję w kuchni. Na deser będzie Mus bardzo czekoladowy według przepisy Magdy Dymek z Jadłonomia a na obiad roladki indycze i pieczone ziemniaki 😉 Pychota 🙂

Smacznego i zapraszam na więcej, na pewno będzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *