Normalność to…

Normalność, coś czego mi aktualnie brakuje, a o czym przed pandemią nie myślałam.

Pisałam ostatnio, że to właśnie normalności mi brakuje. Ale czym ona jest dla mnie? Czego tak naprawdę mi brakuje?

Normalność jest dla mnie wtedy gdy idąc po parku nie muszę się zastanawiać czy mijane osoby mogą mnie i moje dzieci zarazić koronawirusem. I vice versa. Chce juz przestać się zastanawiać czy ja też nie jestem zagrożeniem dla innych.

Normalność to możliwość wejścia do sklepu w każdej chwili, nawet wracając z dzieckiem ze spaceru. Nienormalne jest dla mnie to, że zakupy to aktualnie przedsięwzięcie, którego logistykę planuję z dużym wyprzedzeniem. A w grę wchodzi równie ubranie się „jak na wojnę” 🙈 Sam pobyt w sklepie jest bardzo stresujący gdy jestem sama, a co dopiero gdy towarzyszy mi starszak bo trzeba mu np. kupić w końcu nowe buty 😵

Normalność to spacer z dziećmi bez ciągłego powtarzania: pamiętaj nieczego nie dotykaj (to już na klatce schodowej), nie podchodź za blisko ludzi, nie baw się z dziećmi za blisko, nie wchodzimy na ten plac zabaw bo tu jest za dużo dzieci, itd., itp. 😡

Normalność, to brak strachu, że w razie W do lekarza strasznie ciężko się dostać. Że lekarz nie ma innego wyjścia jak diagnozować alergie syna przez telefon i internet, polegając tylko na moich relacjach i zdjęciach.

I w końcu ostatnie ale dla mnie chyba najważniejsze: normalność to brak strachu przed izolacją. Dla mnie zamknięcie, kwarantanna, izolacja to coś z czym bardzo ciężko sobie radzę. Brak możliwości opuszczenia jakiegoś miejsca przeraża mnie. I to jest chyba to czego najbardziej się aktualnie boję. To i strach o zdrowie najbliższych 😱

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *