Podsumowanie miesiąca (-y) – listopada, grudzień, styczeń

Trzy miesiące w których mogłam być w pełni aktywna za mną. Trzy miesiące obfitujące w zakwasy, ale i w poczucie powrotu na dawne tory. Oczywiście nie wszystko się udaje, nie zawsze idzie zgodnie z planem (jeśli jakiś w ogóle jest :P), ale widzę postęp i zmiany. Najważniejsze to to, że mam siłę i dzięki aktywności moja psychika ma się dobrze (tylko czasami nie najgorzej).

Patrząc na liczby widać spory skok. Listopad skończyłam na „tylko” 76km, które przeszłam, bo biegać zaczęłam w grudniu. To wtedy w skład 116km weszły pierwsze biegi, Krótkie bo krótkie, ale już biegi. W styczniu udało się nawet przebiec aż 9km z jednym razem 😀 Dalej podstawową aktywnością jest fitness na który chodzę z Dzidziolem do Ewy Grajewskiej. Bieganie wrzucam w weekendy gdy z rana dzieci ogarnia K. bądź moi rodzice. Staram się też zamiast spacerów biegać z wózkiem, ale nie zawsze nawierzchnia na to pozwala więc jest to rzadziej niż bym chciała. Udało się też dorzucić łyżwy z Żelkiem, jak i rolki 😀

Mimo zawirowań zdrowotnych u dzieciaków jestem zadowolona z ogólnego obrazka.

Na nadchodzące miesiące planuję dorzucić ćwiczenia w domu i więcej biegania, bardziej regularnie. W końcu połówka w czerwcu sama się nie przebiegnie 😉 Howgh!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *