Małe podsumowanko śródciążowe

Kolejne dwa miesiące za mną, przede mną jeszcze tylko 3 i kilka dni więc już bliżej jak dalej 😉

Kwiecień to był miesiąc kiedy już poczułam, że mogę spokojnie biegać, bez większego zmęczenia. Na stałe podzieliłam tydzień między bieganie a zajęcia fitness i czułam, że to jest to. Dzięki takiemu ruchowi nie doskwierały mi żadne dolegliwości ciążowe, a i sił było sporo. Przebiegłam wtedy ponad 10h czyli 73,5km a przećwiczyłam prawie 6h. Co prawda nie przekraczałam bariery 10km ale godzina truchtu zawsze daje pozytywne efekty 🙂

Kwiecień

Później przyszedł wyjazd na majówkę o którym pisałam tu i kiepska pogoda po powrocie we Wrocławiu. Nad morzem udało mi się jeszcze trochę potruchtać, ale już zauważalnie ciężej. Zrzucałam to na karb piasku 😉 ale to już były oznaki spadku sił. Ogarnięcie się po powrocie zajęło mi trochę więcej czasu więc postawiłam na fitness. Poza tym pogoda nie zachęcała do biegania. Tak jak bieganie w deszczu nie jest dla mnie problemem, tak w ciąży nie widzę sensu nadwyrężać już i tak nadwyrężonego organizmu i odpuszczałam. Poza tym to ma być przyjemność a nie przymus 😉 Zamiast bieganie trafił mi się weekend spacerowy po Wrocławiu w ramach odwiedzin teściowej tak więc wpadło ponad 18km przespacerowanych 😉 To właśnie po tym weekendzie zauważyłam już, że męczę się coraz szybciej i że trzeba powoli wrzucać na luz 😉 W maju pobiegałam (ponad 35km) i przeszłam tyle samo godzin 😉 czyli prawie 6h za to więcej poćwiczyłam bo prawie 8h.

Maj

Myślę, że jak na mamuśkę to nieźle i mam nadzieję, że nadchodzące miesiące mimo prawdopodobnych upałów nie będą gorsze. Oczywiście biorąc pod uwagę, że brzuch już zaczyna zasłaniać stopy i generalnie robi się coraz ciężej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *