Drobnymi kroczkami do przodu

Dziś byłam na konsultacji i trenerki personalnej. Chciałam dowiedzieć się co, jak i ile mogę ćwiczyć. Interesowało mnie zdanie osoby doświadczonej w sporcie jak i macierzyństwie, a taka właśnie jest Kasia Kopecka. Prowadzi z mężem studio treningu personalnego ForFit . Jej wiedza na temat aktywności fizycznej u przyszłych mam jest ogromna. Mogłabym siedzieć i jej słuchać godzinami 🙂 Dlaczego jednak zdecydowałam się na takie konsultacje gdy „wszystko” można znaleźć w Internecie?? Dlatego, że właśnie to „wszystko” mnie przeraża w tym Internecie 😉 Na każdy temat zawsze są dwie strony medalu. Wiem, że każda kobieta reaguje inaczej, że nie można generalizować, ale jak czytam na jeden temat dwie przeciwstawne opinie, to stwierdzam, że już nic nie wiem. Chciałam z tego właśnie powodu porozmawiać z profesjonalistką, a nie polegać tylko na milionach opinii osób o których nawet nie wiem czy istnieją i są tymi za których się podają :/

Co wyniosłam z tej konsultacji? To co dla mnie najważniejsze: spokój i pewność w tym co mogę robić a czego nie.

Mogę:

  1. biegać, ale tylko w progu tlenowym. Idealnie się złożyło, że przeszłam badania wydolnościowe i określono mi bardzo dokładnie moje progi, dzięki temu wiem ile moje tętno wynosi w danych przedziałach – dla mnie max to 150ud/min.
  2. Robić brzuszki w pierwszym trymestrze na mięśnie proste aby je wzmocnić, a potem już tylko na mięśnie skośne, bo proste się już będą tyko rozciągać.
  3. Ćwiczyć lędźwie, ale tylko w pierwszym trymestrze gdy można jeszcze leżeć na brzuchu. Potem już ten rodzaj ćwiczeń odpada, tzn. wymagający leżenia na brzuchu, inne mogą być.
  4. Ćwiczyć mięśnie rąk, nawet do 5kg, dziecko będzie noszone to trzeba ręce przygotować 😉 W pierwszym trymestrze radzi się ćwiczyć na własnym ciężarze, z gumami, damskie pompki. Hantle proponuje się od drugiego. Aha i nie podnoście rąk nad głowę 😉
  5. Pływać, maszerować, jeździć na rowerze stacjonarnym, orbitreku.

Nie powinnam:

  1. Jeździć na rowerze, a przynajmniej ona tego nie poleca. A jeśli już to tylko po nawierzchni która nie powoduje dużo wstrząsów, aby szyjka macicy się nie obkurczała od uderzeń.
  2. Jeździć na rolkach lub innych urządzeniach, gdzie wiele rzeczy nie zależy od nas. Jak na rowerze, tak i na rolkach nie tylko nasza równowaga odpowiada za nas, ale i inne czynniki: samochody, ludzie, równość terenu. Stwierdziłam, że te sporty i tak są dla mnie w mniejszości, więc nie będzie trudno z nich zrezygnować. Mieszkam na 4 piętrze i znoszenie/wnoszenie roweru za każdym razem mogłoby mnie dobić 😉 Rolek też u siebie nie do końca mam jak wykorzystać więc to nie będzie wielka strata.
  3. Używać maszyn siłowych na siłowni – i tak za nimi nie przepadam 😉
  4. Wykonywać planków tradycyjnych :/

Na razie staram się przyzwyczaić do myśli. Próbuję sama, ale pomyślałam sobie, że może z czasem zapiszę się na jakieś zajęcia grupowe dla kobiet w ciąży. Mogą okazać się całkiem ciekawe.

Cieszę się, że poszłam do niej, ponieważ trochę usystematyzowała moją widzę i to co wyczytałam 😉 Teraz mogę spokojnie oddać się temu co lubię czyli ruchowi 😀 A że ruch jest to pokaże w następnych wpisach 🙂

Zapraszam !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *