Maska antysmogowa a bieganie

Pod koniec zeszłego sezonu grzewczego postanowiłam, że w nowym zaopatrzę się w maskę antysmogową. Uczucie, że mam język w smole po bieganiu nie należał do najprzyjemniejszych i nie chciałam tego więcej doświadczać. Poczytałam, posprawdzałam i stwierdziłam, że wolę zainwestować w maskę jednorazową na cały sezon, niż wymieniać co i rusz filtry. Moim zdaniem maska jednosezonowa jest lepsza, ponieważ nie muszę się zastanawiać czy już filtr jest do wymiany czy jeszcze nie. Problem techniczny przy zakładniu go również odpada. Jeśli chodzi o cenę, to tego typu maski w takich przedziałach cenowych są więc tu jakby nie było nad czym debatować. Zostało mi tylko zmierzyć się i wybrać wzorek 🙂 Padło na nadruk z pandami 🙂 Myślę, że jak już mam w tym biegać po ulicach i wzbudzać powszechne zainteresowanie to ułatwię innym sprawę i będę się jeszcze bardziej rzucała w oczy 😀

Mam już za sobą dwa biegi. Każdy z nich to ok. 10km (plus minus). Wszystkie przy temperaturach w okolicy 0-5 stopni. Jak wrażenia? Generalnie jestem mile zaskoczona. Spodziewałam się, że będę ledwo dychać, że nawet spokojny bieg zamieni się w walkę o oddech. Na szczęście się pomyliłam. Oba biegi wspominam dobrze. Tętno było może ciut wyższe niż gdybym biegła bez maski, ale nie czułam dyskomfortu. Mimo wszystko interwałów czy innych wymagających jednostek treningowych bym w niej nie robiła. W takich sytuacjach stawiam na bieżnię na siłowni.  Owszem samo uczucie maski na twarzy nie jest wspaniałe 😉 Dziwnie mi szczególnie na grzbiecie nosa. W tym miejscu jest blaszka które dopasowuje się do nosa i do niego przylega. Dziwne wrażenie z tego powodu, no ale nikt nie mówił, że będzie idealnie. Największy minus to skraplanie się wewnątrz maski. Mimo posiadania zaworu odprowadzającego wilgoć przy takim wysiłku jest to nieprzyjemne. Wiem jednak, że jest to generalnie problem tego typu masek więc na to chyba nie ma rady :/ Do tego jak ktoś ma katar to on niestety spływa intensywnie i trzeba by co jakiś czas odsuwać maskę aby się wycierać, a to trochę nie ma sensu.

Podsumowując, myślę, że warto zainwestować w tego typu rzecz biorąc pod uwagę co dzieję się za oknem. Jak na razie przyszłość nie zapowiada się z czystym powietrzem więc myślę, że jeśli można choć trochę zminimalizować  skutki uboczne to trzeba z tego skorzystać. Ja kupiłam maskę Cambridge.

Ja polecam ale każdy myślę musi sam do tego dojrzeć 😉

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *