Podsumowanie miesiąca – listopad

Październik zakończył się choróbskiem, a listopad nim zaczął. W sumie chorowałam około miesiąca. Masakra. Nie obyło się bez antybiotyku, z anginą to już nie była zabawa. Na szczęście antybiotyk trafiony i nic nie wróciło 😉 Chciałabym powiedzieć, że w związku z tym wróciłam na szybkie tory biegania, ale tak nie jest. Listopad i grudzień to są miesiące, które cechuje duża liczba nadgodzin w pracy. Najczęściej wracam do domu po 10 godzinach i nie ukrywam, że często padam na pysk. Jasne, że bieganie dodaje sił i pobudza organizm wbrew pozorom, ale jednak stawiam na pierwszym miejscu spędzenie tych resztek dnia z Żelkiem i K. a dopiero później zastanawiam się czy: pobiegać, poćwiczyć, zrobić obiad czy paść na kanapę 😉 Staram się każdego dnia coś z tego zrobić, ale nie zawsze się udaje 😉

Ten miesiąc to jedynie 52km przebiegnięte w tym kolejne zawody z cyklu City Trail w tandemie wózkowym 😉 Do tego trochę pospacerowaliśmy z młodym, choć po przedszkolu on ledwo żywy, a i pogoda do długich wpraw aż tak bardzo nie zachęca. Mało ćwiczyłam bo niestety gonię w piętkę, ale jestem na dobrej drodze 😉 (jak zawsze 😀 ).

Przede mną teraz baaardzo gorący okres pracowo-świąteczny, ale przerwa bożonarodzeniowa zapowiada się dobrze, czyt. urlop na polskim biegunie zimna. Będzie więc bieganko w mrozie 😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *