Podsumowanie miesiąca – sierpień 2018

Sierpień to miesiąc łapania oddechu. Zawsze w tym miesiącu mamy urlop. Odpoczywam po dwóch ciężkich miesiącach w pracy i zbieram siły na nadchodzące.

Dwa pierwsze tygodnie spędziliśmy na urlopie na Suwalszczyźnie u rodzinki. Żelek przeszedł pod opiekę babci, a my staraliśmy się korzystać z uroków krajobrazów i biegać, biegać, biegać (K. jeździł na rowerze). Nie było łatwo (i tym razem nie mam na myśli wszechobecnych podbiegów 😛 ), bo pogoda nie pozwalała zaszaleć. Pierwszy tydzień to albo bieganie o 4 rano (ale serio aż tak ześwirowana nie jestem 😉 ) albo po 19:00. Mój wybór padł na tą drugą opcję. Jest mi ona bliższa 😉 Wyszło mi prawie 75km w tym 12,5km bieg na zawodach w ukropie. Jak na temperatury, które były jestem zadowolona. Do Wrocławia wróciłam pełna sił i z wyższą wydolności, dzięki czemu na pierwszych zawodach zaraz po urlopie zeszłam poniżej godziny na dyszkę (58:01) czego daaaawno mi się nie udało osiągnąć.

Już we Wrocławiu starałam się nie zwalniać. W tygodniu szybkie mocniejsze treningi (podbiegi, interwały), w weekendy coś dłuższego, spokojniejszego. Jak na razie jestem zadowolona. DO ego dorzucam w ostatnim tygodniu spacery z Żelkiem, ponieważ młody się dosyć mocno przeziębił i musiałam z nim zostać w domu. Na szczęście temperatury nie ma więc chodzić można (i dobrze bo w domu byśmy się chyba zagryźli 😛 ).

Podsumowując, sierpień to 161km w tym 19km przespacerowanych (i zalogowanych na edno 😉 ), 26h i 9997kcal spalonych. Patrząc na poprzednie miesiące, to był bardzo dobry czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *