Podsumowanie stycznia … lepiej późno niż wcale :D

Niby styczeń miał 31 dni a jednak podsumowanie będzie króciutkie. Synek stwierdził, że to idealny miesiąc na siedzenie z mamusią w domu i się pochorował. Aby było ciekawie, zaraził mnie, tatusia swojego (chociaż akurat K ucierpiał najmniej), dziadka (tak, że bez dwóch antybiotyków się nie obeszło) i na koniec babcię 😉

Przez to moje treningi ograniczyły się do minimum. Udało mi się wyszarpać ok.53km biegu. Gdy katar pozwalał trochę pooddychać starałam się walczyć też z moją meduzą brzuszną 😛

W międzyczasie świętowaliśmy 2 rok życia Żelka (ale to będzie w innym wpisie). I tak moje „postanowienie” noworoczne aby nie planować, szybciej się spełniło niż bym pomyślała 😛

A luty? Jaki będzie? Pożyjemy zobaczymy. Na razie zaczął się sporą ilością nadgodzin co skutecznie blokuje moje bieganie w dni powszednie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *