Podsumowanie miesiąca – czerwiec i lipiec

Moja „regularność” w pisaniu bloga powala 😀 Z drugiej strony jednak trudno zrobić ciekawe podsumowanie miesiąca gdy tylko jedna aktywność króluje 😉

Czerwiec i lipiec to mój 3 trymestr. Brzuch jaki jest każdy widzi na zdjęciach. Łatwo nie jest, ciężar ciąży szczególnie dla stóp. Do tego upały, prawie, nieustające również dają się silnie we znaki. Z tego też powodu zakończyłam bieganie sześcioma kilometrami na początku czerwca i całkowicie skupiłam się na ćwiczeniach dla kobiet w ciąży i po. Uzbierała się z tego niezła suma godzin i spalonych kalorii: to było 7h25min i 2131kcal w czerwcu i 1876kcal w lipcu.

Do tego dobrze spożytkowany czas na przygotowaniu się do wielkiego dnia. W miłym towarzystwie, w przyjemnie chłodnym (klimatyzacja) miejscu 😛 Dodatkowo dzięki zaangażowaniu trenerki Ewy mogłyśmy skorzystać z ciekawych warsztatów dotyczących ruchu w porodzie, dbałości o mięśnie dna miednicy oraz mięśnie brzucha już po porodzie.

Wrocławiankom naprawdę polecam zajęcia z Ewą o której wspominałam wcześniej http://sportymum.com.pl/?p=345. Jest z czego wybierać. Można spotkać się z nią indywidualnie, grupowo na sali, bądź w ramach zajęć Buggygym w parku Południowym. Ja na pewno skorzystam z jej ofert już po porodzie 😀

A sierpień poświęcam na rozciąganie i relaksację połączoną z ostatnimi przygotowaniami do przywitania maluszka.

Wege ciąża

Deadline zbliża się wielkimi krokami, a ja całą ciąże przeżyłam bez mięsa 😀 Dzięki pomocy dietetyczki (pisałam o niej tutaj http://sportymum.com.pl/?p=322 ) specjalizującej się w diecie roślinnej oraz pomysłom z ciekawych blogów roślinnych, z pełną świadomością mogę powiedzieć, że wege ciąża jest możliwa.

Regularne badania moje i dziecka świadczą o tym, że brak mięsa nie wpływa negatywnie na nas. Jedyną rzeczą, którą muszę aktualnie suplementować to wit. B12. Do tej pory jej poziom był w normie, ale ostatnie badania wykazały, że jest trochę poniżej. Podejrzewam, że to zmniejszone spożycie jajek mogło się do tego przyczynić. Z powodu silnej alergii na jajko u Żelka, nie jem ich aż tak dużo jak kiedyś. Nie chcę odmawiać mu możliwości próbowania jedzenia z mojego talerza, a to wyklucza jakikolwiek kontakt z jajkami ( w jakiejkolwiek postaci :/). Z tego też powodu do witamin dla ciężarnych dodałam malutką wit. B12, pamiętam o jajkach i zobaczymy jakie to przyniesie efekty.

A poniżej można zobaczyć przegląd tego co w ciąży jadłam 🙂 plus zawsze można zerknąć na FB do albumu „Kulinaria” (https://www.facebook.com/mbednarzak/media_set?set=a.833441683347322&type=3 ). Poza tym jeśli ktoś jest zainteresowany to polecam blogi: https://littlehungrylady.pl/ i http://www.jadlonomia.com/ oraz https://mamaalergikagotuje.pl/. Ten ostatni nie tylko dla alergików, ale dla wszystkich, którzy chcą się zdrowo odżywiać 🙂