Plany, cele, motywacje

Czerwiec obfitował w upały, powietrze było duszne, a wieczory nie za bardzo schładzały atmosferę. Do tego moje alergeny (grzyby i pleśnie) dawały o sobie coraz mocniej znać. To wszystko nie sprzyjało bieganiu, pozostał fitness i szukanie zacienionych, chłodniejszych miejsc. W związku z tym powoli zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że buty biegowe należy na razie odstawić do szafy. Aby jednak nie zwariować 😉 zaczęłam planować to co zrobię po powrocie do biegania. Staram się nie zapomnieć, że przy dwójce dzieci planowanie to jedno, a efekt końcowy może być zupełnie inny. Na razie jednak przedstawię wam co bym chciała, do czego będę usiłowała wrócić i dążyć.

  1. Planuję biegać dużo więcej z wózkiem. Oczywiście to będzie zależało od pasażera, ale mam nadzieję, że wytarmoszony w brzuchu polubi wózkowe bieganie 😉 Tym razem będę chciała spróbować sił w dłuższych dystansach. Wiem, że dyszki są spokojnie osiągalne, ale nie ukrywam, że marzy mi się połówka 😀 Plan jest aby w kwietniu 2020 spróbować zmierzyć się z trasą H2O półmaratonu. Trasa jest dobra na wózek więc mam nadzieję, że się uda.
  2. Przebiec Nocny Półmaraton we Wrocławiu. To już taka moja tradycja, że po ciąży biegnę właśnie ten bieg 😛 Za pierwszym razem jak i teraz maluch w brzuszku zablokował mi ten bieg, więc jak wtedy starszy brat tak i teraz młodszy będzie musiał odpuścić trochę mamie i dać jej czas na przygotowanie się do tego biegu 😀
  3. Ostatni ale kalendarzowo pierwszy cel to będzie zmierzenie się z biegiem który mnie pokonał, dobił i namieszał w psychice w 2017r. Półmaraton Ślężański czeka. Czy go pobiegnę będzie zależało od kilku czynników. Po pierwsze: mój stan po porodzie. Najpierw sprawdzę stan mięśnia prostego brzucha jak i miednicy. Dopiero wtedy będę wiedzieć czy wyrobię się z przygotowaniami. Po drugie: synkowie. Czy dadzą mi czas na przygotowanie się? Po trzecie: inne nieprzewidziane perypetie, które lubią mieszać w ludzkich planach. Pożyjemy zobaczymy.
  4. Taka wisienka na torcie to 42,195km, które chciałabym w końcu przebiec. Czy to będzie we Wrocławiu we wrześniu rok po porodzie? Byłoby fajnie. Ale to coś na co będę mogła spojrzeć jakąś chwilę po tym jak nowy członek rodziny pojawi się na tym świecie 🙂

Trzymajcie kciuki aby choć część tego się sprawdziła.