„Jedz i biegaj” Scott Jurek – co na kartach piszczy

Lubię czytać, jestem fanką książek. Bardzo lubię nurzać się w klimatach postapokaliptycznych. Czasami sięgam po jakiś kryminał czy thriller. Rzadko natomiast sięgam po książki „biograficzne”, opisujące żucie autentycznych osób. Nie kręcą mnie po prostu. A tu na ostatnie urodziny sprezentowano mi książkę wegańskiego ultramaratończyka Scotta Jurka. Nie pozostało mi nic innego jak ją przeczytać.

Książka jest napisana ciekawie. Każdy rozdział to opis jednego biegu, bądź istotnego wydarzenia z jego życia, które miało na niego ogromny wpływ. Dzięki tej książce poznajemy narodziny jednego z najbardziej utytułowanych amerykańskich ultramaratończyków. Czujemy słony smak porażki, strach oraz zmęczenie. Doświadczamy łez szczęścia gdy Scott kolejny raz zwycięsko przekracza linię mety. Poznajemy biegacza, który po morderczych biegach siedzi na mecie i wta każdego, nawet ostatniego zawodnika.

Poza relacjami z zawodów, każdy rozdział kończy się krótką życiową poradą dotyczącą biegania oraz przepisem kulinarnym.

Trzeba zaznaczyć, że Scott jest ultramaratończykiem pokonującym dystanse ponad 200 kilometrowe stosując dietę tylko i wyłącznie wegańską (i dlatego też chyba dostałam tą książkę 😛 ). Był typowym mięsożercą uwielbiającym grille i fast foody. Poznając jednak coraz lepiej swoje ciało, zauważył że taki sposób żywienia mu nie służy. Krok po kroku stawał się najpierw wegetarianinem a z czasem weganinem. Na koniec każdego rozdziału zapoznaje nas z potrawami swojego autorstwa. Można je nawet spożywać w trakcie biegów (choć na krótsze dystanse myślę jednak, że się nie nadadzą 😉 ) Są nieskomplikowane, szybkie w przygotowaniu. CO dla mnie również istotne to to, że podane jest przez jaki czas potrawa może być przechowywana w lodówce czy zamrażarce. Ilość porcji też jest konkretna, dzięki czemu nie trzeba co drugi dzień stać w kuchni.Na pewno będę z nich często korzystać.

Podsumowując, sama nie kupiłabym sobie tej książki, ale na szczęście od czego ma się przyjaciół, którzy dobrze mnie znają 😉 Jedna z ciekawszych pozycji non-fiction. Polecam wszystkim, którzy lubią bieganie i/lub gotowanie. Myślę, że warto.