Refleksyjny maj

Maj miesiąc który miał przynieść dosyć mocne treningi przed moim głównym celem biegowymi na pierwsze półrocze. To właśnie w tym miesiącu miałam ostro popracować nad bieganiem i ogólnorozwojówką aby zaatakować na Nocnym Półmaratonie 17 czerwca. Nie miałam planu złamania 2h, ale przybliżyć się do nich jeszcze bardziej już tak (w H2O wybierałem 2h07). Niestety jak to w życiu bywa plany planami a życie życiem. Zaczęło się od zapalenia zatok już na początku miesiąca. Nie pobiegłam  połówki w Bakałarzewie 😞 i generalnie mało co pobiegałam na Suwalszczyźnie. Po powrocie nie było lepiej. Ciągły katar nie pozwalał na nic mocniejszego, ciągle odkładałam na później bieganie bo a nóż uda się pozbyć tego nieszczęsne kataru. Nie udało się 😣 Co gorsza zamienił się w anginę ropną i 10 dni brania antybiotyku (nie pamiętam kiedy ostatnio raz go brałam 😐). Pierwsze dni tak mi dokopały, że zaowocowało to przeorganizowaniem paru rzeczy. Myślę że mój organizm po prostu upomniał się o swoje. O zwolnienie, o odpuszczenie, o zadbanie o niego. Staram się jak mogę dbać o siebie, o to co jem, o to jak i ile ćwiczę ale powrót do pracy to jednak spora zmiana i nie do końca jak widać udaje mi się połączyć to wszystko. Leżąc z 39 stopniową gorączką podjęłam decyzję o rezygnacji z Nocnej Połówki 😭 Była to ciężka decyzja, ale wiem że przebiegnięcie jej nie tak jak planowałam nie przyniosło by mi satysfakcji, tylko bym się wściekała a nie o to chodzi w bieganiu. Postanowiłam wrócić do treningów na spokojnie jak już kompletnie wyzdrowieję. Nie chciałam znowu na siłę biegać a później znów mieć problemy zdrowotne bo nie umiałam odpuścić. Nie tym razem. I tak powolutku wracam do gry. Za mną już jeden trening na meduzę 😉 i dwa super biegania z moim kochanym Żelkiem. Jest z tego bardzo zadowolony co i mnie cieszy, bo ostatnio preferuje własne nogi nad wożenie tyłeczka 😉 Co ważne jedna z trzech wizyt u lekarzy zakończona pozytywnie. Z żelazem jest ok. Druga wizyta też bardziej pozytywna niż nie – muszę zrobić jeszcze jedno badanie ale z większym spokojem już na to patrzę. Został jeszcze trzeci lekarz, ale myślę że i tam będzie ok. A w nagrodę za rozsądne podejście pobiegnę we wrześniu  połówkę w Łodzi 😆 W doborowym towarzystwie. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło 😊