Kindle Paperwhite 3 – sprawdzilo się u mnie czy nie?

27 kwietnia uległam namowom i opiniom, i poddałam się duchowi czasu. Zakupiłam czytnik do e-booków. Zrobiłam pierwszy krok do zdrady papieru i musze przyznać z uczuciem wstydu, że niestety na jednym skoku w bok się nie skończyło. Bedzie to chyba stały związek.

Ale od początku.

Z czym do ludzi? Z Kindle paperwhite 3. Po zapoznaniu się z opiniami innych użytkowników, decyzja padła na ten nietani sprzęt, ale jak już zdradzać to ekskluzywnie ;D Nigdy wcześniej nie miałam styczności z czytnikami do e-booków, a e-booki czytałam (sporadycznie) na komputerze czy w telefonie. Nie podobało mi się to, za każdym razem miałam uczucie zmęczonych oczu. Dlatego też z wielką obawą podchodziłam do Kindle’a, bo nie ukrywajmy za taką kasę szkoda by było się rozczarować. Miłe zaskoczenie: dzięki wbudowanemu podświetleniu ekranu można czytać nawet w kompletnej ciemności, a kolor stron w ciepłym, żółtym jak papier kolorze nie razi w oczy. Do tego znawcy tematu dorzucają zalety nowego rodzaju czcionki, większej rozdzielczości ekranu oraz fakt, że światlo sie na nim nie odbija. Na tym sie nie znam, ale ogólnie mogę powiedzieć, że naprawdę czytanie z tego czytnika jest przyjemne dla oczu.

Tak jak lubie trzymać książkę w ręce i czuć pod palcami fakturę papieru, tak często okzywało się, że w trakcie czytania dodatkowo zaliczałam ćwiczenie mięśni rąk z obciążeniem 😉 W domu, na kanapie czy w wygodnym łóżeczku nie było to dla mnie jakoś bardzo problematyczne. W innych sytuacjach jednak okazywalo się, że to jest już minusem, który niestety skutecznie potrafił mnie zniechęcić do czytania. Nie miałam jeszcze możliwości użycia go na spacerze pchając wózek, ale myślę, że komfort w takiej sytuacji będzie nieporównywalny. Do tego na jakiekolwiek wyjazdy odpada nam problem z wagą bagażu. Możesz zabrać sporo książek, nie martwiąc się o nadbagaż 😀

Poza czysto technicznymi aspektami, to co popchnęło mnie do kupna czytnika to prawie nieograniczony wybór książek. Nie trzeba polegać na asortymencie księgarń czy bibliotek, zarówno jeśli mówimy o pozycjach w języku polskim jak i obcym. To samo tyczy się prasy. Kilka kliknięć palcem i masz u siebie to co chcesz 😉

Czy to znaczy, że całkowicie zarzucę czytanie tradycyjnych książek? Oczywiście, że nie. Nie ma takiej opcji, nic nie zastąpi tej relaksującej przyjemności trzymania papieru w ręce. Bedzie to jednak przyjemność, na którą z czystym sumieniem będę mogła poświęcić więcej czasu. I tylko dla wybranych, cenionych przeze mnie pozycji 🙂