Z nowym rokiem nowym krokiem

Koniec roku to czas podsumowań i nie byłabym sobą gdybym i tu takiego podsumowania nie zrobiła.

A jaki ten mijający rok był? Pełen zaskakujących zmian, pełen wrażeń, pełen wyzwań doprawionych szczyptą stresu (nie ma ideałów na świecie 😉 ).

Czy główny cel zrealizowałam? Nie, Nocny Półmaraton Wrocławski w związku z ciążą przeniosłam jako cel na ten nadchodzący 2016. Aby nie było odwrotu już się nawet zapisałam 😀

Jaki ten rok był? Aktywny mimo ciąży i zmian jakie na mnie wymusiła. Co uległo zmianom? Życie 😉 A dokładnie? Z punktu widzenia sportowego zmieniły się dyscypliny przeze mnie uprawiane. Zrezygnowałam z jazdy na rowerze, rolkach i łyżwach. Zwiększyłam za to ilość przechodzonych i przepłyniętych kilometrów. Do tego dorzuciłam wzmożoną aktywność na siłowni (profesjonalnej i domowej) i na fitnessie. Czy było ciężko? Nie, jedyne co nastręczyło mi kłopotów to przymusowa abstynencja od biegania, która zaczęła się od 7 miesiąca ciąży. Żelek urósł na tyle, że już nawet truchtanie nie było komfortowe i buty biegowe musiałam odstawić na bok (choć w sumie to nie do końca, bo na spacerach bardzo się przydają 😉 ).

Według endomondo mam 249h ruchu, pokonałam 905km biegiem co uważam za sukces biorąc pod uwagę spadek tej aktywności od początku czerwca. Przeszłam też nie mało, bo 259km. Przejechałam na rowerze 80km a przepłynęłam 8km (szału nie ma ale zakażenia nikt nie wybiera :/ ). Przećwiczyłam 33h, a na bieżni i orbitreku zrobiłam 24km.

Do tego mile zaskoczyłam się pomiarami obwodów 😀 Porównując to co było na początku roku do sytuacji aktualnej urosłam w talii, brzuchu i biuście – nic zaskakującego biorąc pod uwagę obecność Żelka 😉 reszta constans. Ani mniej ani więcej 😀 Wagowo również nie ma tragedii: od początku ciąży przytyłam jedyne 10kg. Wszystko to daje nadzieje na szybki powrót do sylwetki sprzed ciąży co mnie bardzo cieszy. Nie ukrywam, że właśnie z przybraniem na wadze/w obwodach wiązały się moje największe obawy 😉

Przed nami miesiąc i kilka dni tak więc trzymajcie kciuki aby wszystko szło tak pięknie jak do tej pory.

Na koniec życzę wszystkim szampańskiej zabawy w ten wyjątkowy dzień, spędzenia go w towarzystwie ludzi najważniejszych i najmilszych dla nas. Oraz samych radosnych chwil w Nowym Roku.

6 Bieg na 6 łap

12.12.2015 (szkoda, że nie 6 to byłby trzy diabelskie szósteczki, choć imieniny miesiąca to też dobra data 😀 ) spotkaliśmy się na 6 edycji Biegu na sześć łap. Była to, na ten rok kalendarzowy, ostatnia edycja.

Edycja pełna rekordów:

  • 15 psiaków schroniskowych
  • 3 psiaki własne
  • ponad 20 uczestników ludzkich
  • 3 dzieci biegających
  • jedno maleństwo w wózku
  • jedno maleństwo w brzuszku 😉

Zaczynaliśmy od 10 psiaków i początki aby przekroczyć tą liczbę były ciężkie. Na szczęście nasze zaangażowanie, pozytywne opinie na temat akcji, i ,co najważniejsze, radość psiaków spowodowała, że dyrekcja schroniska w nas uwierzyła i z czasem byliśmy obdarowywani coraz to większą liczbą czterołapków 🙂

W tej edycji byliśmy już tak zżyci z niektórymi psiakami, że były próby ich rezerwacji 😀 Niektórym się udało, inni mieli okazję pobiegać bądź pospacerować z nowymi członkami naszego klubu biegowego.

Myślę, że to był idealny sposób na zakończenie tegorocznej akcji. Wszyscy trzymamy kciuki i kibicujemy naszym organizatorom aby udało im się przekonać dyrekcję do częstszych biegów, z jeszcze większą ilością psiaków 😀

Pozdrowienia dla całej szczściołapowej ferajny 😀